Posępny Kurczak, wtorek, 7 kwietnia 2009
A na Poczcie bez zmian
Przykro Patrzeć na to co dzieje się z Pocztą Polską. Wydawałoby się, że spadek liczby listów zostanie skutecznie zrekompensowany przez e-handel, a tymczasem… na Poczcie bieda aż piszczy. A może to nie bieda tylko czyjaś głupota?
Miałem dziś zabawną (?!) sytuację. Chciałem nadać na Poczcie Głównej, w moim kilkusettysięcznym mieście, list polecony. Podchodzę do okienka, biorę karteczkę aby wypisać na niej co trzeba i zonk - gdzie jest długopis? Pytam Pani z okienka czy może mi długopisu użyczyć, a ona mi na to, że niestety nie może bo nie ma.
Cóż było robić? Przeszedłem się wzdłuż sąsiednich okienek w poszukiwaniu długopisu i… nie ma. Wracam do Pani z okienka i pytam raz jeszcze czy na pewno nie ma żadnego długopisu, abym mógł druczek wypisać, a ona na to, że nie - wszystkie ludzie zabrali.
Zrobiłem okrągłe oczka, a potem jeszcze okrąglejsze gdy spostrzegłem, że Pani trzyma w rękach długopis… Ups… Może naprawdę wyglądam jak złodziej długopisów, a może to po prostu taki chodliwy towar, że każdy jest automatycznie podejrzany?
Szczęśliwie zlitowała się nade mną koleżanka wspomnianej Pani i pożyczyła mi długopis. Dziękuję bardzo Pani Koleżance!
A Poczcie Polskiej proponuje kupić łańcuchy - takie jak w Misiu występują w scenie w stołówce (łyżki na łańcuchach). Tym prostym sposobem uniknie się problemu znikających długopisów i zapobiegnie zdziwieniu klientów, którzy nie będą mogli nadać przesyłki.