Wpisy otagowane “internet”

Tangerine Dream lekarstwem na internet w Orange

Przykro patrzeć wciąż i nadal na specjalistów od marketingu. Już mieliśmy ich na tapecie przy okazji fantastycznych haseł Banku PKO BP zachęcających do brania pożyczek. Pisałem o tym dokładnie rok temu w artykule “Banki - będzie jeszcze śmieszniej, ale pod kontrolą”, a także nieco później w artykule z branży internetowej u konkurencji pt. iPlus - Internet jest prawie wszędzie
Co tym razem mnie skłoniło do otwarcia panelu administracyjnego i napisania nowego artykułu o rzeczach, na które przykro patrzeć? Dlaczego znowu biedni marketingowcy, czemu ja się ich tak czepiam? Zobaczcie sami.

Orange - tani internet domowy 1 Orange - tani internet domowy 2

Wracam sobie z pracy. Zaglądam do skrzynki - tej prawdziwej na listy. Jak zwykle coś w niej znajduję. I jak zwykle są to lasy zamienione na papier. Najgorsze jest to, że wydrukowane nań treści nie niosą zupełnie nic mądrego i pożytecznego. A sprawcami są marketingowcy. Czy ich uczą czegokolwiek w szkołach, oprócz durnych sztuczek robienia z ludzi głupków? Przecież nawet nie trzeba być uczonym, a wystarczy obserwować zachowania ludzi, by wiedzieć, że łatwo można osiągnąć odwrotny do zamierzonego efekt, gdy będzie się próbowało kogoś ogłupić, zabierając mu cenny czas na czytanie bezsensownych ulotek.
Tym razem inteligencją wykazali się fachowcy z Orange. Przygotowali ulotkę, gdzie na pierwszej stronie jest niewiele treści, ale za to bardzo konkretnych - “internet domowy od 1,13 zł dziennie” i poniżej logo Orange. Brzmi całkiem nieźle. To spowodowało, że ulotki nie wyrzuciłem od razu. W końcu ok. trzydziestu kilku złotych miesięcznie za internet to połowa obecnej stawki, jaką płacę. Swoją drogą, żeby cena wyglądała na super niską, to podają ją dziennie, zamiast miesięcznie - już mi załażą takimi ruchami za skórę. No, ale czytam na odwrocie. A tam jest napisane tak oto:

Internet domowy Orange daje Ci możliwość nieograniczonej wędrówki po sieci bez limitu transferu danych, z prędkością do 6 Mb/s.
Z internetu domowego możesz skorzystać, jeśli jesteś właścicielem stacjonarnej linii telefonicznej.
Teraz internet domowy możesz mieć w promocyjnej cenie od 1,13 zł dziennie - to tylko 34 zł miesięcznie.
Wystarczy, że posiadasz lub kupisz telefon w Orange.


Tak sprytnie napisany tekst z wytłuszczeniami tu i ówdzie ma spowodować zwrócenie uwagi na kluczowe kwestie akcji. Mamy więc coś takiego: nieograniczony transfer bez limitu danych, prędkość do 6Mb/s, promocyjna cena od 1,13 zł dziennie. Szkoda, że kluczem tu są inne słówka, a mianowicie “od” i “do”, dzięki którym można prawie wszystko ukryć i napisać dowolną bzdurę. Stare, niemodne, niekreatywne i znane już sztuczki pokazujące niski poziom marketingu panów z Orange. Za ich pomocą marketingowiec jest kryty, bo w każdym zdaniu nie napisał przecież nic nieprawdziwego. Szkoda, że ogólny zamiar miał zupełnie inny… Na miejscu Orange zwolniłbym wszystkich, bo tą śmieszną ulotką budują niechęć klientów do siebie. Tabelka w dalszej części ulotki odsłania całą prawdę o tej fantastycznej promocji. Okazuje się, że, aby poskładać taką ofertę, trzeba płacić miesięcznie nawet 164 zł!! Niemożliwe? A jednak.. Dla marketingowców to chyba niewielka różnica w porównaniu do 34 zł. Tabelka mówi bowiem, że 34 zł to przy umowie na 24 miesiące i dla internetu o prędkości 0,5Mb/s. Natomiast 6Mb/s kosztuje w umowie na dwa lata 99 zł, a na rok 109 zł!! Im dalej czytam, tym bardziej mam ochotę zamiast “przykropatrzec.pl” kupić domenę “!!!!&^%*&(^.pl” i tam pisać o takich przypadkach, no ale nie będę wulgarny. Po co majaczyć o niskiej cenie na pierwszej stronie, skoro na drugiej czarno na białym widać, ile de facto, trzeba zapłacić za 6Mb/s transfer? To jeszcze nie wszystko. Niżej jest jeszcze jeden mały warunek: “Promocja dotyczy opcji na 12 i 24 miesiące, z telefonem stacjonarnym w Orange z abonamentem 37 zł miesięcznie lub telefonem komórkowym w Orange z abonamentem od 55 zł miesięcznie”. A więc maksymalnie 109 + 55 = 164 zł.
Żeby z klienta zrobić już kompletnego imbecyla proponują upominki do ulotki, a są to mi.in. darmowy test nawigacji (!!!) oraz dzwonki na telefon. Uwaga! Powtarzam - Orange daje w prezencie dzwonki na telefon i darmowy test nawigacji!!! Ludzie! Czemu jeszcze siedzicie i czytacie to co tu piszę, zamiast zasuwać do salonu Orange!!?? Taka okazja przecież nigdy w życiu już się Wam nie zdarzy!!!

I tym samym w bardzo sympatyczny sposób Orange przeszło z próby zyskania przychylności klienta do efektu znienawidzenia ich za usiłowanie wciśnięcia mi, że jestem głupi i zmarnowania mojego czasu. Czy ktoś z Was też odniósł takie wrażenie?

A ja zamiast marzenia o internecie w Orange wolę usiąść wygodnie i włączyć sobie jakiś przyjemny kawałek zespołu Tangerine Dream - mandarynkowy sen jest lepszy od pomarańczowego bełkotu.

iPlus - Internet jest prawie wszędzie

Przykro patrzeć, jak to w obecnym świecie biznesu słowa zmieniają znaczenie. Już nawet niewinne “wszędzie” oznacza “prawie nigdzie”. Ciężko się w tym nowym słowniku połapać…

“Internet jest wszędzie” - kolejne wspaniałe hasło mojej ulubionej grupy zawodowej, czyli marketingowców i innych speców od reklamy. Od reklamy, którą w dzisiejszych czasach wprost można utożsamiać z kłamstwem lub delikatniej mówiąc po młodzieżowemu - “ze ściemą”. Na hasło reklamowe trzeba wziąć tak przynajmniej 60% poprawki i wówczas może reszta mieć znamiona prawdy i jakiegoś przybliżonego związku z rzeczywistością. Strasznie to wszystko zawiłe, ale na to sobie współczesna reklama i głoszone w niej treści sama zasłużyła. Czego się czepiam tym razem? Otóż, operatora Plus GSM, z którego usług dostępu do internetu mobilnego przyszło mi niestety korzystać. Cóż, że się wkurzę i pójdę do innego operatora? Ten inny to niby jakie głosi hasła reklamowe? No tak, oni głoszą np. “blueconnect - najlepszy bezprzewodowy internet”, co by oznaczało, że jest jeszcze bardziej najlepszy od już cudownego wszędzie dostępnego iPlusa :) Co za fantazja drzemie w marketingowcach. Tęsknię czasem, że nie jestem farciarzem i nie zdobyłem zawodu, w którym naprawdę mógłbym się sprawdzić - pisałbym głupoty i miał z tego pieniądze. Cudowna sprawa… Ale wracając do wątku - wychodzi na to, ze nie ma alternatywy, bo wszyscy mniej lub bardziej oszukują. W takim razie musimy wrócić do pytania – czego się czepiam odnośnie iPlusa?

No to powiem Wam czego:

  1. W dużym mieście na jednym z największych osiedli bajty kapią, jak pot z czoła zmęczonego husky po wyścigu psich zaprzęgów
  2. W największej polskiej aglomeracji miejskiej, niemalże w jej centrum, połączenie zrywa się kilka razy na godzinę, powodując, że nawet przez gg nie można porozmawiać, bo frazy nie dochodzą
  3. W regulaminie jest napisane mniej więcej tak, że po przekroczeniu miesięcznego limitu jakość transmisji danych może ulec zmianie. W praktyce oznacza to, że zawsze ulega zmianie i w dodatku zawsze na gorsze, to znaczy tak obcinają transmisję, że już kompletnie nic nie da się zrobić. Sprytny marketingowiec myśli, że przez to klient wykupi dodatkowe mega czy giga bajty danych, a tu niespodzianka – klient wykupuje inny internet u konkurencji i to najlepiej nie bezprzewodowy lub nie wykupuje nic i czeka tylko kiedy skończy się roczna umowa by uciec jak najdalej.
  4. W wielu miejscach na “uboczu cywilizacji” internetu po prostu najzwyczajniej nie ma, nawet mimo, że jest zasięg umożliwiający rozmawianie czy sms-owanie.

Wszędzie? Tu go nie ma...

wszędzie? tu go nie ma…

Wynika mi z tego, że w haśle reklamowym zabrakło poczciwej i dobrze sprawdzającej się w takich sytuacjach i lubianej przez marketingowców gwiazdki. Wówczas wyglądałoby to tak:

Internet jest wszędzie*

*z wyjątkiem:

  • dużych osiedli w dużych miastach
  • dużego pokoju u mnie
  • centrów największych aglomeracji miejskich w Polsce
  • przedpokoju i WC w mieszkaniu u cioci na IV pietrze
  • Władka ogródka działkowego
  • całego mieszkania oprócz balkonu u Leokadii
  • sobót i niedziel
  • Worka Raczańskiego
  • piwnicy u Ryśka
  • godzin szczytu każdego dnia
  • trasy narciarskiej w Zwardoniu
  • Puszczy Solskiej oraz Lasów Janowskich
  • w sklepie „u Kizi”
  • Wąwozu Homole
  • mety u Zdzisława
  • innych miejsc, w których go nie ma

uff.. jak o czymś zapomniałem to, proszę, dopiszcie w komentarzach.

No i w związku z tym, gdzie jest internet wg iPlusa? - Prawie wszędzie, ale “prawie” robi różnicę, która powoduje, że nienawidzę iPlusa i ściemy marketingowej.

– reklama: tylko najlepsze miejsca na reklamę - katalog ogólnopolski

.