kegeo, niedziela, 16 listopada 2008
Czy Szczyrk wyrzuci w końcu te stare GATcie?
Przykro patrzeć jak powolutku Szczyrk zamienia się w zimową ruinę. A może jest, jak w tym dialogu w jednym ze skeczy Benny Hilla, gdzie do pijaka mówi druga osoba: „to świństwo powoli cię zabija”. A na to pada odpowiedź: „mnie tam się nie śpieszy” :) Może Szczyrkowi też się nie śpieszy? :) Niektórzy zwą to miasto „zimową stolicą Polski”. hmm… zatyka mnie, gdy to słyszę.
Ale o co mi chodzi tak właściwie? Chodzi mi o to, że idzie zima, a ja po prostu lubię narciarstwo, lecz na moje nieszczęście do Szczyrku mam dość blisko. Fajnie tak mieszkać blisko stolicy, a do niej nie jeździć, bo inne pipidówki są od niej bardziej atrakcyjne? Szczyrk od kilkudziesięciu już lat posiada tą samą infrastrukturę wyciągów narciarskich i tras. Podobno nie mogą się dogadać właściciele gruntów, na których stoją wyciągi z GAT-em, czyli Gliwicką Agencją Turystyczną zawiadującą całym ośrodkiem. Ciężko powiedzieć kto ma rację i po czyjej stronie stanąć. Ale czy przeciętnego narciarza powinno to obchodzić? Czy kilka lat to jeszcze wciąż za krótki czas, żeby sprawę rozwiązać? Prędzej powstanie droga do Zwardonia i na Słowację, niż Szczyrk zacznie podnosić się z kolan. A im później, tym trudniej przecież będzie. Wokoło powstają nowoczesne stacje narciarskie, więc kto zechce przyjechać do Szczyrku, żeby stać w kolejce do wyciągu, męczyć się na orczyku (zamiast odpoczywać na wygodnej kanapie), a potem zjeżdżać słabo przygotowaną trasą? Myślę, że przyczyną takiego stanu rzeczy są te stare GATcie. Skąd ta opinia? Z obserwacji. GAT nie radzi sobie na wielu płaszczyznach. Ot np. przyjeżdżam kiedyś do Korbielowa (tam też rządzi GAT) i ku mojemu zdziwieniu nie mogę doliczyć się wszystkich wyciągów na Hali Miziowej mimo, że przerwa na piwo dopiero przede mną. Skoro na trzeźwo nie mogę się doliczyć, to chyba coś jest na rzeczy. Okazuje się, że jeden wyciąg zlikwidowano, bo ekolodzy wywalczyli (GAT nie dał rady obronić już stojącego wyciągu, to ciekawe w jaki sposób ma zamiar przeprowadzić tam kiedyś nowe inwestycje). Innym razem dowiaduję się, że kolejka krzesełkowa w Korbielowie nie działa (i nie działała bardzo długo). Zepsuła się, bo, z tego co mówią ludzie, została kupiona używana od Słowaków (cóż za nowoczesna inwestycja!). Kolejnym razem, rośnie ogonek ludzi czekających do wyciągu na popularnych Julianach w Szczyrku, a drugi równoległy wyciąg nieczynny, bo chyba panom się nie chce go obsługiwać. Dopiero zwrócenie uwagi skutkuje jego uruchomieniem. Następnym razem, gość z obsługi – od samego rana zawiany, zamiast podawać orczyki grzebie łopatą i wyrównuje śnieg. Ludzie czekają, a wyciąg jeździ pusty. Po zwróceniu uwagi pan zostaje „wycofany” i na jego miejsce staje ten co najmniej wypił… Parkingi płatne podczas, gdy np. na Słowacji są za darmo, a dodatkowo za darmo jeżdżą autobusy dowożąc narciarzy pod same wyciągi z dalszych parkingów. W starych orczykach często spadają liny i wówczas ludzie skupiają się na innym wyciągu podwajając kolejkę. Wyciąg krzesełkowy już po naprawie od samego rana jeździ prawie pusty, bo jedyna czynna kasa sprzedająca karnety nie wyrabia się z obsługą ludzi. I można by tak długo… Czy podane przypadki to wina właścicieli gruntów czy zarządcy ośrodka?
Jest jednak jakieś światełko w GATciach :) Podobno w sezonie 2008/2009 mają być czynne wszystkie wyciągi, zwłaszcza te w ośrodku Czyrna. Co za rewelacja, nieprawdaż? Uruchomią wszystkie przestarzałe orczyki i będą sie cieszyć swym sukcesem… Heh, a skoro jest światełko w GATciach, to znaczy, że się przetarły na d… i może w końcu je wyrzucą :)