Przykro patrzeć na nasze drogi i wiedzieć, że za rok na to samo będą patrzeć kibice z całej Europy. Przykro tym bardziej kiedy samemu doświadczy się tego co ich czeka…
Miałem nie tak dawno okazję udać się na krótką wycieczkę do naszych zamorskich sąsiadów – Szwedów. Kraj bardzo ładny, który jednakże ze względu na swoją i Polską historię, powinien nam się raczej kojarzyć dość negatywnie. Powinien, ale o dziwo się tak nie kojarzy, no i dobrze! Szwecję, poza walorami przyrodniczymi, historycznymi i kulturalnymi warto odwiedzić także po to by zobaczyć jak wyglądają Szweckie drogi. Nie jeździłem tam co prawda zbyt wiele, więc mogłem czegoś nie widzieć, ale z drugiej strony jechałem chyba akurat tyle ile przejedzie przeciętny EUROkibic. Co mogę powiedzieć… nie zauważyłem ani jednej dziury ani nawet nie kojarzę bym widział choć jedną, tak u nas powszechną, łatę na łacie pod którą jest kolejna łata…
Co na to nasi drogowcy? Przypuszczam iż stwierdzą, że klimat w Szwecji jest łagodny, a przeciętne temperatury utrzymują się w okolicach 15 stopni Celsjusza i nigdy nie przekraczają 25 stopni ani nie spadają poniżej zera… Za to w Polsce klimat mamy “surowy” co oczywiście powoduje że asfalt po zimie pęka i robią się dziury a “upały” w lecie sprawiają że się topi i tworzą się koleiny.
Cóż, kiedy ja zwiedzałem Sztokholm temperatury sięgały +30 stopni a słyszałem od Szwedów, że zimą -20 to normalka… Więc jak to jest z tym ich asfaltem? Cud?! Szwedzki asfalt jest chyba z betonu wzmocnionego tytanem. A może po prostu zrobili kiedyś domieszkę z kilku drogowców ekspertów i od tamtej pory jakos się udaje ten asfalt robić lepszy
W Polsce mamy jednak inne podejście… inwestujemy w rewelacyjny asfalt Chiński – ponoć dobry ryż jest twardszy niż beton a setki małych żółtych rączek działają lepiej niż walec.
Po paru dniach wróciłem ze Szwecji do Gdańska i trafiłem od razu na remonty i dość koszmarne zawody pod tytułem slalom gigant między dziurami. Radość z powrotu do kraju została nieco zaburzona… Gdańsk to jednak nic w porównaniu z Włocławkiem! Kiedyś słyszałem, że drogi na Śląsku należą do najlepszych w Polsce. Jeżdżąc po Śląskich dziurach nie chciało mi się w to wierzyć… do czasu aż wjechałem do Włocławka właśnie. To co dzieje się na drogach w tym mieście to prawdziwy horror i masakra, nie zazdroszczę mieszkańcom, że muszą poruszać się takimi ulicami.
Kiedy tak skakałem sobie na Włocławskich drogach z koleiny w dziurę i z dziury w jeszcze większą dziurę, przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Przecież na EURO cała Polska ma jakoś zarobić… zróbmy więc we Włocławku jakieś ważne EURO centrum przez które każdy kibic będzie musiał obowiązkowo przejechać (ze względu na lokalizację i tak pewnie sporo kibiców tamtędy przejedzie)! Zarobią na tym wszyscy: lokalne serwisy będą miały zapewniony napływ klientów, firmy ubezpieczeniowe i inne Groupony, Groupery itd. mogą sprzedawać załączniki do biletów na mecze pod tytułem “Serwis zawieszenia 2012″, Poczta Polska może sprzedawać widokówki z naszym lokalnym folklorem (tak tak, z Włocławskimi dziurami), fragmenty pokruszonego asfaltu to z kolei doskonałe i niedrogie souveniry. Aha… i skończmy już z budową tych autostrad… przecież jak ich nie bedzie to kibice i tak przyjadą i tak, bilety przecież już kupili.













