A na Poczcie bez zmian

Przykro Patrzeć na to co dzieje się z Pocztą Polską. Wydawałoby się, że spadek liczby listów zostanie skutecznie zrekompensowany przez e-handel, a tymczasem… na Poczcie bieda aż piszczy. A może to nie bieda tylko czyjaś głupota?

Miałem dziś zabawną (?!) sytuację. Chciałem nadać na Poczcie Głównej, w moim kilkusettysięcznym mieście, list polecony. Podchodzę do okienka, biorę karteczkę aby wypisać na niej co trzeba i zonk - gdzie jest długopis? Pytam Pani z okienka czy może mi długopisu użyczyć, a ona mi na to, że niestety nie może bo nie ma.

Cóż było robić? Przeszedłem się wzdłuż sąsiednich okienek w poszukiwaniu długopisu i… nie ma. Wracam do Pani z okienka i pytam raz jeszcze czy na pewno nie ma żadnego długopisu, abym mógł druczek wypisać, a ona na to, że nie - wszystkie ludzie zabrali.

Zrobiłem okrągłe oczka, a potem jeszcze okrąglejsze gdy spostrzegłem, że Pani trzyma w rękach długopis… Ups… Może naprawdę wyglądam jak złodziej długopisów, a może to po prostu taki chodliwy towar, że każdy jest automatycznie podejrzany?

Szczęśliwie zlitowała się nade mną koleżanka wspomnianej Pani i pożyczyła mi długopis. Dziękuję bardzo Pani Koleżance!

A Poczcie Polskiej proponuje kupić łańcuchy - takie jak w Misiu występują w scenie w stołówce (łyżki na łańcuchach). Tym prostym sposobem uniknie się problemu znikających długopisów i zapobiegnie zdziwieniu klientów, którzy nie będą mogli nadać przesyłki.

  • Avatar

    lavinka — 2009-11-02 22:22:00 — #

    U mne na poczcie są taki długopisy z wężykiem do pudełeczka,które jest mocno przyklejone. Nie tak łatwo zabrać :)

    • Avatar

      Posępny Kurczak — 2009-11-02 22:23:42 — #

      U mnie też zawsze takie były, ale najwyraźniej nie wytrzymały konfrontacji z klientami. A może po 10 latach klej w końcu puścił ;)

  • Avatar

    TJ — 2010-03-18 10:27:02 — #

    Heh, dosłownie przed chwilą spotkało mnie to samo…Z tym, że wzburzyło mnie to porządnie, bo Pani z okienka była bardzo niemiła, a na moje pytanie o długopis, odpowiedziała, że trzeba ze sobą nosić…No parodia. A mówię jeszcze do niej, że chciałbym kupić, bo widzę, że parę okienek dalej są do kupienia, ona na to, że nie ma. Po chwili nie patrząc mi w oczy wezwała z kolejki kolejną ofiarę…Teraz sobie myślę, że mogłem się jej spytać czy do baru mam przychodzić z łyżką i widelcem;) Taka logika. Ech.

  • Avatar

    TJ — 2010-03-18 11:13:59 — #

    Zapomniałem dodać, że spotkało mnie to na poczcie we Wrocławiu, w jednej z najważniejszych, bo koło Dworca Głównego, gdzie dziennie obsługiwane są rzesze petentów. No ale jak widać bliskość PKP i PP jest jak najbardziej uwarunkowana dziadostwem;)

Napisz odpowiedź