Chorwacja wicemistrzem świata w piłce ręcznej. Wstyd

Przykro było patrzeć na to co wydarzyło się w ostatnim dniu mistrzostw świata w piłce ręcznej. Zachowanie chorwackich piłkarzy i kibiców to był po prostu wstyd.

Mistrzostwa organizowane były w Chorwacji, której drużyna była jednym z faworytów do złotego medalu, a według samych Chorwatów nawet murowanym faworytem. Rzeczywiście, Chorwaci imponowali formą i dotarli do finału wygrywając po drodze wszystkie mecze (między innymi półfinał z Polską). W finale przyszło im zmierzyć się z Francją, którą wcześniej, w fazie grupowej, pokonali.

Ivano Balic

Zapowiadało się dobrze, prawda? Tymczasem w finale wszystko poszło nie tak jak Chorwaci sobie wymarzyli. Od samego początku mecz był zacięty i wyrównany, w miarę upływu czasu napięcie rosło, a gorące bałkańskie głowy nie wytrzymywały emocji. Kibice rzucali jakieś przedmioty na boisko, a gra robiła się coraz ostrzejsza. Nawet lider zespołu chorwackiego, określany często mianem Jordana piłki ręcznej i uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy ręcznych na świecie Ivano Balić, nie wytrzymał i wdał się w pyskówkę z jednym z Francuzów.

Francuzi tymczasem grali jak na przyszłych mistrzów świata przystało. Nie dawali się sprowokować i robili swoje, uciekając Chorwatom na kilka bramek. Ci ostatni zamiast bramek zdobyli czerwoną kartkę po tym jak Igor Vori, wybrany wcześniej MVP turnieju, udał, że rzuca piłką w sędziego i właściwie było już po meczu.

Francuzi zasłużenie wygrali i… zrobiło się jeszcze mniej przyjemnie. Chorwaccy kibice zaserwowali nam festiwal gwizdów kierowanych w stronę Francuzów, które to gwizdy dały się słyszeć także w trakcie dekoracji Francuzów złotymi medalami.

Kibice klasy nie pokazali, ale zachowanie piłkarzy Chorwacji wcale lepsze nie było. Podczas gdy wręczano im srebrne medale stali wściekli i obrażeni na cały świat. Wspomniany gwiazdor - Balić - odmówił włożenia medalu na szyję. Panowie! Przecież nikt wam nie zabraniał wygrać z Francją! Ja rozumiem, że można być złym, bo się przegrało, ale takie zachowanie dowodzi tylko zupełnego braku pokory i braku szacunku do rywali. Powoduje, że sukces, jakim mimo wszystko jest srebrny medal, nikogo nie cieszy i na pewno każdy Chorwat miał popsuty wieczór. A wystarczyło popatrzeć na radość Polaków dekorowanych brązowymi medalami i od razu robiło się wesoło i sympatycznie. Konkluzja jest taka, że lepiej być Polakiem z brązowym medalem niż Chorwatem ze srebrnym :)

Mistrzostwa się zakończyły, ale niesmak pozostał.

Napisz odpowiedź